wtorek, 26 sierpnia 2014

Prawo i wymiar sprawiedliwości

Wymiar sprawiedliwości w dużym stopniu ulega wpływom politycznym. Sądy, prokuratura i policja kontrolowane są przez Komunistyczną Partię Chin. Sędziowie są mianowani przez państwo, sądownictwo jako całość nie ma własnego budżetu, co doprowadziło do korupcji i nadużyć władzy administracyjnej. Chiński wymiar sprawiedliwości nie zna zasady domniemania niewinności ani niezawisłości sędziowskiej, co prowadzi do wydawania wyroków motywowanych politycznie. Proces sądowy w Chinach nie jest rzetelny, nagminnie stosowane są w nim tortury jako środek dowodowy. Przepisy prawa karnego są niejasne, dopuszczają stosowanie analogii i nie zawierają dostatecznych gwarancji procesowych ani norm chroniących prawa człowieka. Więźniowie polityczni są traktowani gorzej od kryminalnych Władze często stosują administracyjne formy zatrzymań, pozwalające na przetrzymywanie więźniów bez procesu sądowego nawet do czterech lat. W tajnych centrach przetrzymywania na obrzeżach Pekinu więzione są osoby, które przybyły do stolicy, by domagać się od władz centralnych interwencji w lokalnych problemach. Komitet Przeciwdziałania Torturom ONZ wezwał Chiny do "natychmiastowego zaprzestania stosowania wszelkich form administracyjnego więzienia ludzi". W chińskich więzieniach, laogai i aresztach administracyjnych nagminnie i za przyzwoleniem władz stosowane są tortury i inne formy nieludzkiego i poniżającego traktowania, zarówno w celu wymuszenia zeznań, jak i po skazaniu. W chińskich obozach laogai więźniowie zmuszani są do pracy niewolniczej, także przy produkcji towarów eksportowych, na której zarabia rząd i władze lokalne. Chiny są światowym liderem w zakresie stosowania kary śmierci, w samym 2004 roku wykonano tam około 90% wszystkich egzekucji na świecie, głównie przez rozstrzelanie.

Prawa człowieka

Jeden z czołowych chińskich dysydentów Harry Wu charakteryzuje więc ustrój polityczny Chin, jako dyktatorskie rządy jednej partii, która poparcie ludności dla socjalistycznej rewolucji zdobywa na drodze szykan, tortur i więzienia w obozach pracy wrogów systemu, w czym pomaga rozbudowany i prężnie działający aparat policyjny, a także wojsko i sądy, będące oczywiście na usługach reżimu. Najdonioślejszą jednak rolę w funkcjonowaniu chińskiego ustroju pełnią wedle Wu, założyciela organizacji Laogai Research Foundation, obozy pracy, które na wzór sowieckich łagrów służą za miejsce koncentrowania osobników zagrażających komunistycznej rewolucji, gdzie ci mają zostać rzekomo „reedukowani” poprzez pracę i po odsiedzeniu wyroku powrócić na łono chińskiego społeczeństwa, jako zatwardziali zwolennicy przemian rewolucyjnych. Jak możemy się domyślać, wiele osób stamtąd nie wraca. Należy tutaj przede wszystkim wspomnieć o fakcie, iż w Chinach podstawą do aresztowania obywatela staje się niejednokrotnie najzwyklejszy donos, zwłaszcza, gdy donosicielem jest osoba związana z partią. Aresztowanego w ten sposób człowieka latami trzyma się w zamknięciu bez udowodnienia mu winy i skazania przez sąd. Zdarzają się też czasem w Chinach procesy sądowe, ale raczej są one jedynie spektaklem tworzonym na potrzeby komunistycznej propagandy zarówno wewnątrzpaństwowej, jak i zagranicznej, gdyż chińskim władzom bardzo zależy na utrzymaniu dobrych stosunków gospodarczych z Zachodem. Jeśli już wspomniałem o obozach pracy, koniecznie trzeba też dodać, że odsiadujący kary są zmuszani do prac wymagających ogromnego wysiłku fizycznego, co nie jest połączone ze stosownym w takiej sytuacji żywieniem więźnia, który otrzymuje jedynie głodowe racje żywnościowe. Z tego powodu, na skutek wycieńczenia ciężką pracą i niedożywienia, w laogai umierają tysiące ludzi. Oczywiście do „reedukacyjnych” metod, oprócz pracy i głodzenia, zaliczyć trzeba znęcanie się nad więźniami, bicie ich i torturowanie czy wreszcie zabijanie, choćby za pomocą zastrzyku podawanego więźniowi jako leku. Jednak złe traktowanie więźniów nie oznacza bynajmniej, że dotyczy ono przede wszystkim mężczyzn; w Chinach więzi się bowiem wiele kobiet i dzieci, których los jest zgoła gorszy od losu przedstawicieli płci męskiej.
Kobiety - słabsze fizycznie i delikatniejsze od mężczyzn zmuszane są tam do wykonywania tych samych prac, co mężczyźni. Bywają też bite i torturowane, a najczęstszą praktyką prześladowców są po prostu gwałty. Więźniarki są więc gwałcone zbiorowo przez strażników lub więźniów kryminalnych pełniących w laogai obowiązki tak zwanych więźniów funkcyjnych. Co najbardziej bulwersuje, to fakt, że w laogai więzi się również dzieci, które także nie mogą liczyć tam na lepsze traktowanie. Większość dzieci osadzonych w obozach pracy umiera po niedługim czasie z głodu i chorób, a zdarzają się też sytuacje, że dzieci są tam po prostu mordowane. I choć prawo chińskie pozwala karać dzieci, które ukończyły już czternasty rok życia, w praktyce przepis ten nic nie znaczy, bowiem nieletnich poniżej czternastego roku życia więzi się tu także bez procesu sądowego. Kolejną kontrowersję stanowi kara śmierci, która jest w Chinach bardzo często orzekana, a z podobną częstotliwością wykonywana. Wedle wielu źródeł (w tym Amnesty International) w samych Chinach wykonuje się ponad sześćdziesiąt procent wszystkich wyroków śmierci, chociaż niektóre dane mówią nawet o dziewięćdziesięciu pięciu procentach. Jak możemy się spodziewać, liczba egzekucji jest objęta tajemnicą państwową. na karę śmierci skazuje się w Chinach za wiele zupełnie od siebie różnych przestępstw; przez rozstrzelanie lub zastrzyk z trucizny giną zarówno seryjni mordercy bądź terroryści (często są to obywatele wyrażający się w sposób niepochlebny o komunistycznej władzy), jak i ludzie, którzy popełnili znacznie lżejsze w rozumieniu europejskim przestępstwa, by nie powiedzieć „wykroczenia”. Hazard, rozpowszechnianie pornografii, kradzież mienia państwowego, przemyt są bowiem również powodami, dla których skazuje się ludzi na śmierć. Nie mówiąc już o fakcie, iż w Chinach nawet zabicie krowy czy tygrysa można przypłacić życiem. I tak, skazani na śmierć są tu przed unicestwieniem wystawiani na widok publiczny, gdzie odczytywana jest liczba przestępstw, których dopuścił się każdy z nich. Następnie wywozi się ich ciężarówkami na miejsca kaźni - niejednokrotnie stadiony piłkarskie - i na oczach tłumu (w tym również kobiet i małych dzieci) zabija strzałem w tył głowy lub w plecy. I mimo tego, iż komunistyczne władze wprowadziły zakaz urządzania takich widowisk z powodu krytyki, jaką wywołały one w środowiskach międzynarodowych, do dnia dzisiejszego w Chinach podobne sytuacje zdarzają się często. Oczywiście przykładów łamania praw człowieka w Chinach można przedstawić znacznie więcej, by nie powiedzieć, że można mnożyć je w nieskończoność. Nie sposób jednak opisać szczegółowo tak obszernego zagadnienia w niniejszej, krótkiej przecież pracy. Należałoby jednak wspomnieć jeszcze, że Chiny od lat stosują prześladowania względem Tybetańczyków. Podpalają klasztory, biją i mordują buddyjskich mnichów przy użyciu wojska. W Chinach mamy też do czynienia z procederem regulowania populacji, który zezwala małżeństwu wychowywać jedynie jedno dziecko, a posiadanie większej ilości dzieci prowadzi do restrykcji ze strony władz. Z tej przyczyny chińskie kobiety często zmuszane są do aborcji, a zdarza się też, że morduje się tam noworodki. Jak widać, łamanie praw człowieka w Chinach jest tak nagminne, że nie sposób tutaj wymienić wszystkich aspektów tego problemu.

Wolność Wyznania

Kościoły w Europie i całym wolnym świecie z niepokojem obserwują sytuację chrześcijan w Chinach. Są oni prześladowani, więzieni i torturowani za wiarę, a komunistyczny reżim usiłuje poddać całkowitej kontroli wszelkie przejawy życia religijnego. Wiele europejskich Kościołów i związanych z nimi instytucji pomimo trudności i niebezpieczeństw stara się nieść pomoc chińskim chrześcijanom. Potrzeba im jednak wsparcia ze strony całej społeczności Europy. Z inicjatywą deklaracji PE wystąpił poseł dr Filip Kaczmarek. Dnia 13 lutego 2006 r. zainicjował w Parlamencie Europejskim pisemne oświadczenie w sprawie wolności wyznania w Chinach, pod którym zbierane są obecnie podpisy deputowanych do PE. Poseł Filip Kaczmarek zwraca uwagę na to, że zagwarantowane w chińskiej konstytucji prawo wolności wyznania jest nagminnie łamane. Dlatego potępia działania rządu chińskiego, polegające na poddaniu praktyk religijnych ścisłej kontroli państwa i wzywa Komisję do podjęcia wszelkich inicjatyw zmierzających do ujawniania przy każdej możliwej okazji aktów łamania praw człowieka i obywatela oraz do rozważenia możliwości oskarżenia Chin przed właściwymi organami międzynarodowymi o rażące akty przemocy popełniane na chińskich chrześcijanach. Stanowcze deklaracje i konkretne działania Instytucji Europejskich na forum międzynarodowym powinny stać się świadectwem naszego przywiązania do takich wartości jak wolność sumienia i zaangażowanie w promowanie wolności w świecie - powiedział Andrzej Polaszek, pastor Ewangelicznego Zboru Reformowanego w Poznaniu - komentując inicjatywę posła Kaczmarka.

Wolność słowa

Chociaż konstytucja gwarantuje wolność wypowiedzi, rząd chiński często regularnie przeprowadza aresztowania tych, którzy są krytyczni wobec niego. Większość z największych mediów jest prowadzona bezpośrednio przez rząd, reszta jest ściśle kontrolowana. Chińskie prawo zabrania popierania dążenia do niepodległości i samostanowienia terytoriów pod jurysdykcją Pekinu, jak również kontestacji monopolu KPCh w rządzeniu państwem. Dlatego odniesienia do niektórych kontrowersyjnych wydarzeń (takich jak Protesty na placu Tian’anmen w 1989) i ruchów religijnych w Internecie oraz w wielu publikacjach są blokowane. Właściciele zagranicznych wyszukiwarek internetowych, w tym Microsoft Bing!, Yahoo!, Google Search China są krytykowani za pomoc w tych praktykach, w tym za wprowadzenie i przestrzeganie zakazu wyszukiwania słów takich jak "demokracja". Na szczególną krytykę zasłużył Yahoo! za brak ochrony prywatności i udostępnianie danych swoich klientów chińskim władzom był krytykowany przez Human Rights Watch i organizację Reporterzy bez Granic, którzy zarzucali mu też "występowanie w roli cenzora".